wystawka

Wystawka

[…] Jeśli staniemy się przez chwilę głusi na syreni śpiew architektonicznych ikon, możemy dojrzeć w budynkach i przestrzeniach między nimi coś fundamentalnego dla naszego bycia w świecie. Projektowanie (miast, dzielnic, osiedli, budynków, mebli) to tak naprawdę decydowanie o warunkach, w jakich realizuje się jeden z podstawowych wymiarów naszego bytu. Dopóki Elon Musk, Jeff Bezos i Sam Altman nie przeniosą ludzkiej jaźni do cyfrowych chmur, jesteśmy i będziemy istotami przestrzennymi. O tym mówi architektura — o naszym skazaniu na trójwymiarową przestrzeń, która może podnosić albo pogarszać jakość naszego życia. Potrafi nas w ułomny sposób przenosić w czasie, ale jest również sprawdzianem naszej troski o siebie nawzajem. […]

Szara godzina. Czas na nową architekturę, Filip Springer, wyd. Karakter, 2024, s. 40

Projekt WYSTAWKA to otwarty cykl zdjęć dokumentujący miejsca, w których pojawiają się odpady wielkogabarytowe na terenie dzielnicy Św. Łazarz w Poznaniu. Początek projektu: wiosna 2026.

 

Wystawka to potocznie zbiórka odpadów wielkogabarytowych, a według Wielkiego słownika języka polskiego to akcja polegająca na wystawieniu przed dom niepotrzebnych sprzętów, które mogą być zabrane przez ludzi potrzebujących ich lub przez służby zajmujące się odbiorem śmieci. Źródło https://wsjp.pl/haslo/podglad/71654/wystawka/5184542/przed-domem 

Odpady wielkogabarytowe są nieodłącznym elementem krajobrazu miejskiego tak jak wydeptane trawniki, rachityczne drzewa, zaparkowane „na zapałkę” auta i psie odchody. Kanapy, meblościanki, pufy, krzesła i regały zdobią skrzyżowania oraz skwery, anektują co szersze chodniki i skrawki ziemi „niczyjej”: dawną rabatkę, wyłączony z ruchu kawałek jezdni, miejsce, w którym stał kiosk. Pomimo harmonogramu odbioru odpadów wielkogabarytowych (raz w miesiącu) i kary finansowej za zaśmiecanie ulic (500 zł), ludzie regularnie wystawiają stare meble, sprzęt AGD oraz armaturę, ignorując fakt, że wystawki to nie spontaniczna akcja, a rządząca się określonymi regułami współpraca miasta i mieszkańców.

Wystawki, o czym świadczy popularność takich grup na Facebooku jak „Śmieciarka jedzie”, cieszą się sporym zainteresowaniem. Kto nie ma w domu fotela czy stolika kawowego z wystawki, niech podniesie rękę. Jednak wystawki to najczęściej bezużyteczne, zniszczone, rozczłonkowane meble i niedziałający, stary sprzęt, w których nawet najbardziej kreatywna i pozytywnie nastawiona osoba nie odnajdzie iskierki potencjału; to po prostu zepsute i brudne obiekty stojące tygodniami na ulicy, od których odwracamy wzrok, zastanawiając się w duchu: „Kiedy to stąd w końcu zniknie?”.

Wystawki na Łazarzu, Wildzie i Jeżycach, czyli w dzielnicach o specyficznej, ciasnej zabudowie i wąskich, często jednokierunkowych ulicach, wychodzą przed kamienice i sterczą na chodnikach, każdego dnia coraz większe, bardziej widoczne. Często zaczyna się od drobiazgów: fragmentu blatu, deski klozetowej, krzesła na kółkach pozbawionego oparcia, by po kilku dniach całość przybrała rozmiar dostawczaka i kompletnie abstrakcyjną formę.

Wystawianie przed dom niepotrzebnych mebli i sprzętów nie jest niczym nowym ani nieznanym – od lat właśnie w ten sposób ludzie pozbywają się mebli w Polsce i za granicą przy okazji remontu czy przeprowadzki. Fascynuje mnie jednak skala i forma tego zjawiska na Łazarzu, gdzie mieszkam od dwóch lat. Wcześniej mieszkałam na osiedlach, gdzie wystawki „przyklejano” do wiat na standardowe odpady komunalne, pozostawiając trawniki, chodniki, ulice i parki nietknięte – dzięki temu można było się na nie w ogóle nie natknąć w drodze do sklepu czy na tramwaj. W dzielnicy kamienic i powojennych plomb wystawki są powszechne jak Żabki: zawsze jakaś jest w zasięgu wzroku.

Wystawki to tylko wycinek z historii o rzeczach, które posiadamy i o tym, jak zmieniamy je w odpady; to rzucający się w oczy każdemu, kto chodzi po ulicach miast, jeden z efektów coraz większej potrzeby konsumowania dóbr materialnych. Prosta zależność — kiedy dużo kupujemy, dużo wyrzucamy — zdaje się bardzo trudna do przyswojenia.  

Jak poinformował GUS, w 2024 r. przeciętny Polak wytworzył 376,9 kg odpadów komunalnych. Jest to największy wzrost od 10 lat, czyli od momentu, kiedy GUS uwzględnia dane z tego zakresu w corocznych raportach „Ochrona środowiska”. Warto pamiętać, że mówimy tu wyłącznie o odpadach komunalnych, czyli takich, które powstają w gospodarstwach domowych. Stanowią one zaledwie 11% wszystkich odpadów wytworzonych w naszym kraju. Pozostałe 89% to odpady pochodzące z działalności gospodarczej, zwane niekiedy odpadami przemysłowymi. Przytoczone wyżej liczby mogą wydawać się szokujące, choć w rzeczywistości Polacy odstają korzystnie od mieszkańców wielu krajów Europy. Nasze 376,9 kg to znacznie mniej niż wynik statystycznego Europejczyka, który wynosi 511 kg. Jeszcze lepiej wypadamy na tle danych z Niemiec (601 kg/os.), Norwegii (724 kg/os.) oraz Belgii (689 kg/os.). 

W 2023 r. każdy z nas wytworzył średnio:

  • 212 kg odpadów zmieszanych,
  • 54 kg odpadów biodegradowalnych
  • 20 kg szkła,
  • 17 kg odpadów wielkogabarytowych,
  • 15 kg papieru i tektury,
  • 15 kg tworzyw sztucznych,
  • 15 kg zmieszanych odpadów opakowaniowych

Źródło: https://ekobezkantow.pl/blog/naszesmieci/